Wrocław

Jest piątek, około godziny 15.40. Pod klasztorem oo. Franciszkanów w Gliwicach zaczyna gromadzić się młodzież. Doliczamy się sztuk białych 12 + 1 brązowy. Grupa 4 osobowa wsiada do białego busa i odjeżdża na dworzec PKP, by tam przesiąść się do pociągu pospiesznego na Wrocław. Reszta czeka na powrót „szofera” i również wyrusza w trasę tyle, że autostradą.

 

Jedziemy, jedziemy,  jedziemy… Trzask, prask i zjazd na pobocze. Złapaliśmy kapcia. Mężczyzna & spółka (o. Mariusz, Kasia i Ficó.) zabrali się do wymiany koła, kiedy reszta grupy chowała się w pobliskich rowach - niestety szło dość opornie. Na całe szczęście, byliśmy niedaleko Góry św. Anny i z pomocą przyjechał nam o. Zacheusz. Tu pokręcił, tam pokręcił i już siedzieliśmy powrotem na miejscach i grzaliśmy dalej w stronę Wrocławia : ) Niestety na Eucharystie nie zdążyliśmy, za to ekipa z pociągu owszem. Udało nam się jednak spotkać z młodzieżą w Fraterni San Damiano : ) Następnie „oblukaliśmy” kwaterę i każdy znalazł sobie kawałek podłogi, bądź materaca, na spanko : ) Kolacyjka, spotkanie organizacyjne, modlitwa, pod prysznic i spać. Tak minął nam wieczór dnia pierwszego : )

 

W sobotę już od godziny 7 słychać było szuranie kapci po korytarzu, lanie się wody i inne takie „odgłosy poranka”. Około godziny 8.30 spotkaliśmy się wszyscy na jutrzni po której udaliśmy się na śniadanie. Następnie udaliśmy się do Fraterni na krótką konferencję o. Melon… Melchiora na temat krzyża i błogosławieństwa. Usłyszeliśmy także historię o 2 alpinistach. Po konferencji nadszedł czas na Mszę Świętą w kaplicy klasztornej. Po Eucharystii wróciliśmy na Fraternię, aby pod przewodnictwem oo. Mariusza i Melon… Melchiora (!) poopowiadać sobie kawały i śmieszne sceny z życia codziennego „Logiczne jest, że szybciej biega się z podniesioną spódnicą niż opuszczonymi spodniami…” Później obiad i czas wolny „w mieście”. Zwiedziliśmy katedrę, Wyspę Słodową, kilka(naście) uliczek i KFC. Po powrocie udaliśmy się na nieszpory, a później wieczór dla brata i siostry, czyli kalambury, puzzle itp. Później standardowo prysznic i spać.

 

W niedzielę cześć grupy, wraz z o. Mariuszem wyjechała do domu już o godzinie 7. A Ci co zostali spali do 8… Szybkie porządki i na Mszę Św. na godzinę 9. Po Eucharystii dokończyliśmy porządki i zostało trochę czasu na sesję zdjęciową : ) O godzinie 12 odwiedził nas Br. Rafał, dzięki któremu mogliśmy zamieszkać Tobiaszki. Oddaliśmy klucze i udaliśmy się na przystanek tramwajowy, by linią nr 8 dojechać na dworzec PKP. Ostatnie spojrzenie na Wrocław i do domu…z przesiadką w Kędzierzynie

 

Tak minął nam wspaniały rodzinny weekend : )

-Ficó

 

 

Reklama
 
rmfgliwice
 
Grupy dyskusyjne
Odwiedź tę grupę
Katechumenat
 
Najbliższe spotkania:
 
___Jestes 17212 odwiedzającym___
=> Chcesz darmową stronę ? Kliknij tutaj! <=